Lut 23

BARIERY ZWIĄZANE Z TECHNIKĄ

22176c974c5584dd44f006eea27d1de7

Wychodzę z założenia, że w rozwoju techniki, jak w żadnej innej dziedzinie, ujawniają się różnorodne bariery psychiczne i psycho- społećzne, a jednocześnie wcześniej znajdują praktyczne zastoso­wanie różnorodne metody, techniki i zasady o charakterze abarietycznym.Znamienny jest fakt, że pojęcie twórczości technicznej stosun­kowo późno, bo praktycznie dopiero w naszym stuleciu, zaistnia­ło w świadomości społecznej, a nawet można uznać, że proces ten jest w początkowym etapie, gdyż ludzie w dalszym ciągu kojarzą twórczość z działalnością artystów. W odniesieniu do techników pojęcie twórczości rzadko jest stosowane. Dowodzi to przejawów swoistej bariery.Postęp techniczny chyba jak żadna inna dziedzina działal­ności ludzkiej budzi kontrowersje. Z jednej strony pod adresem techniki i techników są kierowane różnorodne oskarżenia o dehumanizację życia, o degradację środowis­ka naturalnego, o zbrojenia itp., z drugiej zaś nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy postępu technicznego nie mogą żyć bez wytworów techniki, a więc bez samochodu, lodówki, telefonu.Postawy ludzi wobec techniki, w tym również wobec wynalazczości, od dawna były kontrowersyjne, a obecnie, w warunkach globalnego kryzysu, uległy jeszcze większe­mu spolaryzowaniu. Mimo że rozwój nauki i techniki niewątpliwie prowadzi do postępu społecznego, to jednak osiągane korzyści nie służą wszystkim w jednakowym stopniu. Bardzo często jest tak, iż ktoś zyskuje, podczas gdy ktoś inny traci, albo korzyści są pozorne i tracą wszyscy.Sprzeczne poglądy na temat roli techniki można spotkać w różnych systemach światopoglądowych, na przykład w filozofii chrześcijańskiej, gdzie obok stwierdzenia, że technika jest tworem diabła, występuje również wypowiedź Piusa XII: „Kościół wita postęp techniczny z miłością, albowiem niewątpliwym faktem jest, iż postęp techniczny pochodzi od Boga i musi do niego prowadzić”.

Lut 23

PODOBNE BŁĘDY

11221489_s

Podobnych „błędów” genialny Galileusz popełnił znacz­nie więcej. Chociaż słowo „błąd” jest tu nie na miejscu, gdyż jak wiadomo obiektywna racja była po jego stronie. Galileusz zresztą, jak inni wybitni twórcy, popełnił błędy taktyczne, które zaprowadziły go przed surowych sędziów inkwizycji. Tak więc w tym przypadku, podobnie jak w wielu innych, sukces przerodził się w klęskę; Gali­leusz został zmuszony do publicznego wyrzeczenia się za­kazanej teorii Kopernika, na potwierdzenie której do­starczył najpierw oczywistych dowodów dzięki swoim badaniom astronomicznym z wykorzystaniem teleskopów.Wróćmy do postawionego wyżej pytania o przyczyny tego typu osobistych porażek wybitnych twórców. Nie wchodząc w szczegóły procesu sądowego nad Galileuszem, wiadomo, że przecenił on kilka spraw, a mianowicie:Zbyt wysoko ocenił własne argumenty naukoweZnał własne zasługi, nie doceniając grożącego mu niebezpieczeństwa.Ocenił zbyt wysoko mądrość i dobre intencje papieża Urbana VIII.Galileusz miał podstawy, aby ufać nowemu papieżowi, między innymi dlatego, że uchodził on za człowieka światłego, miłośnika sztuki, prawdy, a przy tym nowatora. Taką opinię wytworzył wokół siebie papież, chociaż w rze­czywistości był to „rozrzutny nepota, ekstrawagancki, despotyczny, niepohamowany w swych pomysłach i całko­wicie głuchy na cudze opinie. Kazał nawet zabijać ptaki w watykańskich ogrodach, ponieważ mu przeszkadzały” (J. Bronowski, 1988, s. 106 i nast.). Był niecierpliwy pewny siebie: „Wiem lepiej niż wszyscy kardynałowie razem wzięci. Wyrok żywego papieża jest sto razy tyle wart co wszystkie dekrety setki zmarłych” oto „argumenty”, jakimi szafował papież Urban VIII.

Lut 23

PRAKTYCZNY SUKCES

a22510ead360797293bfb1738b5e5377

Gdy pod koniec 1608 r. szlifierze szkła we Flandrii wynaleźli prymitywną lunetę i próbowali ją sprzedać Republice Weneckiej, Galileusz w bardzo krótkim czasie zbudował przyrząd znacznie doskonalszy, bo powiększają­cy dziesięć razy, a więc był to już prawdziwy teleskop. Umiał dbać o reklamę, więc spowodował, że cały senat wenecki wdrapał się na szczyt wieży, aby przekonać się o zaletach jego wynalazku. Za pomocą tego przyrządu ze szczytu kampanili można było nie tylko dostrzec okręt wyłaniający się zza horyzontu oddalonego o 35 kilome­trów, ale również zidentyfikować go o dwie godziny wcześniej, nim się go rozpozna nie uzbrojonym okiem. Nie trzeba przekonywać, jak duże miało to znaczenie, zarówno handlowe, jak i obronne.Po tym praktycznym sukcesie Galileusz postanowił wykorzystać swój wynalazek do celów naukowych. Zwięk­szył więc siłę powiększającą swego teleskopu (1:30) i skie­rował go na niebo. W taki sposób zapoczątkował przełom w astronomii. To mu pozwoliło na dokonanie wielu odkryć astronomicznych, jak: nowe planety, opublikowanie pierw­szej mapy księżyca i inne. „Nowina była sensacyjna. Przyniosła Galileuszowi reno­mę większą niż sukces odniesiony wśród kupców. A jednak nie wszędzie przyjęto ją życzliwie, gdyż to, co Galileusz zobaczył i co ogłaszał każdemu, kto tylko chciał słuchać, znaczyło, że niebo Ptolemeusza się zawaliło. Wielka hipo­teza Kopernika okazywała się trafna, co pozostało teraz ujawnione i ogłoszone. I jak mnóstwo o wiele nowszych odkryć naukowych nie odpowiadało to przesądom ówczes­nego establishmentu. Zdaniem Galileusza pozostawało mu tylko okazać, że Kopernik ma rację, a każdy będzie słuchał. Był to jego pierwszy błąd, błąd stale popełniany przez uczonych naiw­nie oceniających motywy kierujące ludźmi” (J. Bronowski, 1988, s. 202).

Lut 23

NIE ZAWSZE WIEDZA I MĄDROŚĆ SĄ BRONIĄ SKUTECZNĄ

bakteria-1.1120.480.c

„Einstein był raczej twórcą systemu filozoficznego niż matematycznego. Miał genialną zdolność formułowania idei filozoficznych, rzucających nowe światło na doświad­czenie potoczne. Nie spoglądał na przyrodę okiem Boga, lecz poszukiwacza, który, zanurzony w chaosie zjawisk, wierzy, że jeśli spojrzeć na nie świeżym wzrokiem, ukażą wspólny im schemat. W pracy Mój obraz świata pisał: Zapominamy, jakie cechy świata doświadczanego skłoniły nas do uformowania pojęć (przednaukowych), i przed­stawiając sobie ten świat bardzo trudno nam obejść się bez tych dawnych interpretacji pojęciowych. Kolejna trudność na tym polega, iż język nasz zmuszony jest korzystać ze słów nierozerwalnie związanych z tymi pierwotnymi poję­ciami. Takie to przeszkody napotykamy, gdy próbujemy opisać istotną naturę przednaukowego pojęcia przestrzeni” (J. Bronowski, 1988, s. 256 i nast.).Odwołam się tu do przykładu Galileusza, aby zastanowić się nad problemem: Dlaczego mądry człowiek, który ma rację, który góruje intelektualnie nad swoimi oponentami, przegrywa? Tak było z Sokratesem i wieloma innymi postaciami, nie tylko w zamierzchłej przeszłości.Galileusz (Galileo Galilei) urodził się we Włoszech w 1564 r.; szybko znalazł się w Wenecji, która uchodziła w owym czasie za centrum świata. Ludzie ambitni ściągali tu, by swobodnie działać Wenecjanie byli ludźmi praktycznymi. Galileusz znalazł tu podatny grunt dla swoich licznych wynalazków. Skon­struował szklaną wężownicę — aparat do mierzenia rozsze­rzalności cieczy, przypominający termometr, czułą hydro­statyczną wagę probierczą do określania ciężaru właściwe­go cennych przedmiotów, działającą na podstawie prawa Archimedesa. Zbudował też przyrząd służący do obliczeń, nazwany kompasem wojskowym.

 

Lut 23

POSTAWA W NAUCE

Bakterie-pod-mikroskopem-6

Przykładów zachowania abarietycznego najlepiej szukać, sięgając do wybitnych uczonych, którzy wznieśli się ponad przeciętność, odważyli się być inni. Niewątpliwie taką postacią był A. Einstein. Oto co pisze J. Bronowski (1988) o  tym wybitnym uczonym:„Einsteinowi udało się sprzęgnąć światło z czasem, a czas z przestrzenią, energię z materią, materię z przestrze­nią, a przestrzeń z grawitacją. Pod koniec życia pracował wciąż nad znalezieniem związku między grawitacją a siłami elektrycznymi i magnetycznymi. Pamiętam go, jak w starym, zniszczonym swetrze, w bamboszach, bez skarpetek, wykła­dał nam w sali senackiej w Cambridge i tłumaczył, jakiego to związku poszukuje i w jaki mur przeszkód wali głową. Sweter, bambosze, niechęć do szelek i skarpetek nic z tego nie było na pokaz. Kiedy spoglądało się na Einsteina, zdawał się wyrażać wyznanie wiary Blake’a: Przeklnij zapięcia, pobłogosław rozluźnieniem Nie przejmował się w ogóle światowym rozgłosem, konwenansami, konformiz­mem wobec otoczenia. Przez całe niemal życie nie zdawał sobie sprawy, czego świat oczekuje od człowieka jego kalibru. Nienawidził wojny, okrucieństwa, hipokryzji, a przede wszystkim dogmatów; chyba że nienawiść nie jest najwłaściwszym określeniem odrazy, jaką wobec nich odczuwał. Samą nienawiść miał za rodzaj dogmatu Pełen był człowieczeństwa, współczucia i ogromnej sympa­tii dla ludzi. Jego wizja natury wyrażała uczucia istoty ludzkiej wobec czegoś w rodzaju bóstwa: i tak też zwykł był mówić o przyrodzie Einstein umiał zadawać zadziwiająco proste pytania” (J. Bronowski, 1988, s. 257 i nast.). Jedno z pytań, które nurtowało go od młodości brzmiało: „Jak wyglądałby świat, gdybym poruszał się wraz z promieniem światła?”

Lut 23

POD WPŁYWEM LEKARSKICH POGLĄDÓW

c2563e844d9ae59903656eb4c96b0864,989,0,0,0

Później wyliczał kilka »charakterystycznych objawów«, które miały pomóc w rozpoznaniu choroby. Tych ostat­nich nie mogłem się dopatrzyć. Nie było ich lub przynaj­mniej były tak nieuchwytne, że moje niewprawne oko nie mogło ich dostrzec; jednak te właśnie były według wykła­dowcy ważnymi zmianami, którym powinniśmy poświęcić całą naszą uwagę. Bez nich niemożliwością było wie­dzieć dokładnie, na co cierpiał chory, i stąd trudno było zalecić jakiekolwiek skuteczne leczenie. Wydawało się oczywiste, że wiele spośród już widocznych cech chorobo­wych nie interesowało zbytnio naszego profesora, ponie­waż były one »nieswoiste« (niecharakterystyczne dla okreś­lonej choroby) i z tego powodu nieprzydatne dla lekarza.Ze względu na to, że byli to moi pierwsi pacjenci, mogłem jeszcze na nich patrzeć, nie będąc pod wpływem aktualnych poglądów lekarskich. Gdybym wiedział więcej, nigdy nie zadawałbym pytań, ponieważ wszystko odbywa­ło się po prostu w sposób, w jaki powinno się odbywać, to znaczy w sposób, w jaki czyni to każdy dobry lekarz. Gdybym wiedział więcej, z pewnością zostałbym powstrzy­many przez największą ze wszystkich przeszkód postępu: pewność własnej słuszności. Aleja nie wiedziałem, co było słuszne (H. Selye, 1967). W taki sposób zrodziła się koncepcja stresu. Nie jest to odosobniony przypadek, kiedy idea odkrycia rodzi się w głowie adepta danej gałęzi wiedzy naukowej; podobnie również było w przypadku A. Einsteina.

Lut 23

NIE UZBROJONYM OKIEM

dobre-bakterie-w-organizmie-drobnoustroje-chroniace-przed-chorobami_3294519

Przytoczę tu przykład znaczącego odkrycia w medycynie, mającego duże znaczenie również dla nauk społecznych, a szczególnie dla psychologii. Odkrycie to zostało zapoczą­tkowane przez młodego studenta, który nie był jeszcze uzbrojony w wiedzę merytoryczną i metodologiczną, a więc nie był obciążony barierami psychicznymi. H. Selye ujaw­nia, że po raz pierwszy wpadł na koncepcję stresu i ogólne­go zespołu przystosowania (GAS) w 1925 r., kiedy studio­wał medycynę na Uniwersytecie w Pradze. Stało się to wówczas, gdy ukończył wprowadzający kurs z anatomii, fizjologii, biochemii i innych przedmiotów teoretycznych, wymaganych jako przygotowanie do zajęć klinicznych. Powiada, że wiedzą teoretyczną był naładowany aż do granic swych możliwości i płonął entuzjazmem do sztuki leczenia, ale miał jedynie niejasne wyobrażenie o tym, jak wygląda medycyna kliniczna. „Potem nadszedł ten wielki dzień, którego nigdy nie zapomnę, kiedy to mieliśmy wysłuchać pierwszego wykładu z interny i zobaczyć, jak się bada chorego.Tak się złożyło, że tego dnia dla pewnego rodzaju wpro­wadzenia pokazano nam kilka przypadków różnych cho­rób zakaźnych w najwcześniejszych stadiach. Chory był wprowadzany na salę wykładową, gdzie profesor bardzo szczegółowo wypytywał i badał go. Okazało się, że każdy z tych chorych czuł się źle i źle wyglądał, miał język ob­łożony, narzekał na bardziej lub mniej rozległe bóle w sta­wach i zaburzenia jelitowe oraz utratę apetytu. Wszyst­ko to było całkiem oczywiste, ale profesor przywiązywał bardzo małą wagę do któregokolwiek z tych objawów.

Lut 23

ROLA PRZYPADKU W ODKRYCIACH NAUKOWYCH

images

Jest rozpowszechnione przekonanie o decydującej roli przypadków w procesie odkryć i wynalazków, a to dodat­kowy dowód na to, że bariery istnieją realnie. Są podsta­wy do wysunięcia tezy, że tak zwane szczęśliwe przypadki zdarzają się częściej osobom o nastawieniu abarietycznym, czyli im silniej u danej osoby działają bariery psychiczne, tym rzadziej dokonuje ona odkryć i wynalazków, w tym również rzadko doznaje dobrodziejstw wynikających z tak zwanych szczęśliwych trafów.Warto tu odwołać się do cytowanego już G.H. Austina (1978), który wyodrębnił cztery rodzaje przypadków w twór­czości naukowej.Przypadek pierwszy to zwykły tak zwany szczęśliwy traf, na przykład wygrana na loterii, znalezienie pieniędzy na ulicy (gdy się ich wcale nie szukało). Jest to przypadek bezoosobowy w tym znaczeniu, że może się zdarzyć każdemu, niezależnie od jego cech osobowości. Tego typu przypadki zdarzają się zgodnie z rachunkiem prawdopodo­bieństwa.Przypadek drugi jest udziałem tych osobników, którzy przejawiają dużą aktywność, na przykład penetrują zbiory biblioteczne czy archiwa. Ten rodzaj przypadku może być traktowany jako swoista nagroda za ową eksploracyjną aktywność, jaką wyróżnia się dany człowiek nie cechuje go wnikliwość, poszukiwania nie są sterowane jakąś gene­ralną hipotezą czy przemyślaną strategią. W tym przypad­ku aktywność poszukiwawcza, kierowana często zwykłą ciekawością, zwiększa prawdopodobieństwo trafienia na coś wartościowego, jak nieznany dokument w archiwum czy stwierdzenie zaskakującego faktu naukowego.

Lut 23

PEWNE CECHY OSOBOWOŚCI

pobrane

Istnieją pewne cechy osobowości, które niezależnie od wysokiego potencjału intelektualnego oraz gruntownego wykształcenia są przeszkodą w twórczości naukowej. Przy­kładem może być kontrowersyjna osobowość C. Burta (1883-1971), angielskiego psychologa, specjalisty w zakre­sie zdolności umysłowych. Wokół tej osobowości rozgorzał spór (zob. H.J. Eysenck, 1980; N. Hawkes 1979; L.S. Hearnshaw 1979), kiedy zostało udowodnione fałszowanie, to jest naciąganie danych empirycznych. Wszyscy autorzy piszący o Burcie podkreślają jego wysoki potencjał intelek­tualny. Opanował on wiele języków europejskich, a więc był poliglotą; wyróżniał się zdolnościami matematycznymi i literackimi. „Ten intelektualny gigant stał jednak na glinianych nogach” mówi H. Eysenck. Przyczyną fal- syfikowania faktów naukowych przez C. Burta były praw­dopodobnie defekty w sferze osobowościowej; chęć góro­wania na innymi za wszelką cenę. L.S. Hearnshaw pisze, że „przeżerała” go zawiść o osiągnięcia twórcze rywali, był zaabsorbowany zwalczaniem wszystkich, którzy mieli sukcesy, albo mogli je mieć, czyli zdolnych współpra­cowników, jak również dobrze zapowiadających się stu­dentów, wobec których stosował niewybredne sposoby walki, podczas gdy do osób słabych odnosił się taktownie.

Lut 23

PONOWNE SFORMUŁOWANIE PRAW

szy

Można go więc badać ze względu na siedem cech niesionych przez geny z siedmiu poszczegól­nych chromosomów. Jest to jednak maksymalna liczba cech, jakie można było wyróżnić. Badając dziedziczenie choćby ośmiu, musielibyśmy mieć do czynienia przynaj­mniej z dwoma genami z tego samego chromosomu, a więc częściowo ze sobą sprzężonymi. Kiedy Mendel pisał swój artykuł, nikt nie myślał o genach, a tym bardziej o cechach sprzężonych. Nikt nie słyszał wówczas nawet o chromoso­mach nie można mieć takiego szczęścia, aby trafnie wybrać te siedem cech i być przekonanym, że z nimi właś­nie należy eksperymentować” (J. Bronowski, 1988).J.G. Mendel sformułował w 1866 r. podstawowe prawa przekazywania cech dziedzicznych. Jak się później okazało, uczynił to przynajmniej 30 lat za wcześnie, aby osiągnięcia te mogły być zrozumiałe, uznane, zaakceptowane i wyko­rzystane przez ówczesną naukę. Prawa te ponownie sfor­mułowali niezależnie od siebie na początku naszego stule­cia C. Correns, E. Tschermark i H. de Vries. C. Correns pisał: „Myślałem, że znalazłem coś nowego. Potem przeko­nałem się jednak, że opat J. Grzegorz Mendel z Brna otrzymał w latach sześćdziesiątych takie same wyniki w swoich obszernych eksperymentach nad grochem jak wyniki moje i de Yriesa. Wyjaśnił je tak samo o tyle, o ile to było możliwe w 1866 r.” (cyt. za: W.J.H. Kunicki-Goldfinger, 1980).Analizując powyższe odkrycie, łatwo stwierdzić, iż to, do czego doszli uczeni, gromadząc fakty i metodologię na początku naszego stulecia, Mendel, kierując się intuicją oraz ignorując zalecenia metodologii, odkrył ponad 30 lat wcześniej.

Starsze posty «